biskupiakopa

Uncategorized

Droga wcale nie była taka łagodna, jak opisywali ją kronikarze. Powiedziałbym wręcz, że była wręcz stroma.

Na przystanku autobusowym stali gwardziści ze złotymi bażantami w rękach. Ubrani po wojskowemu, mieli równo ścięte włosy na jeżyka. Namierzyli mnie wzrokiem i w momencie, gdy ich mijałem jeden z nich zwrócił się do mnie – Szczęść Boże. Uśmiechnąłem się naturalnie i skinąłem głową. Poszedłem dalej.

Wtem kolejny zawołał po wojskowemu – Ej ty. Stój!

Odwróciłem się i czekałem co ważnego ma mi do powiedzenia jegomość. On jednak wyszczerzył swoje żółte, nierówne zęby i wraz z pozostałymi powiedział cicho… cichosza. Podnieśli wzrok ku szczytowi. Panienkę boli głowa.

Nie odezwałem się przez resztę drogi…

 

Na szczycie wieży czekała na mnie strażniczka kopy. Zadała mi tylko jedno pytanie. Po co to robisz?

nie oczekiwała odpowiedzi, odwróciła się rozglądając się za widokami.

Do dzisiaj nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie…

 

o biegaczu, który jest średni, ale ma lwie serce do walki. Na początku się z niego śmieją, potem kpią, a na końcu boją, mimo że nie wygrał żadnych zawodów, wygrał walkę z samym sobą. Przeszkadza mu kumpel używka, niemotywator i skaza. Walczy z nimi, a każde zawody traktuje jedynie jak walkę z samym sobą. Nie ma innych jest tylko on buty i trasa. To jego kodeks bushido, sztuki walki kreują człowieka.

By   -   Sie 28, 2017   -   0 Comment
YOU MIGHT ALSO LIKE

Odpowiedz