Zgliszcza

prolog / wspomnienia

Podał mi fiolkę z fioletową cieczą w środku.

– Do dna! – Rozkazał.

Wypiłem jednym łykiem zawartość, lecz nie poczułem żadnych skutków ubocznych. Jedynie otaczający mnie świat zaczął się zmieniać w zastraszającym tempie. Zamek, przed którym staliśmy przed momentem, przypominał stertę gruzu. Z wielu miejsc wydobywał się ciemny dym, w powietrzu unosił się zapach zgnilizny, gdzieniegdzie tlił się ogień. Staliśmy na zgliszczach twierdzy Lamma Ar.

– Przybyliśmy po ich wspomnienia – wyjaśnił mi krótko wskazując palcem na martwe ciała.

Ostrożnie skierowaliśmy się w stronę ruin. Przykucnął przy ogromnych wrotach, wyciągnął różdżkę i po raz pierwszy wypowiedział słowa mocy. Litery same zaczęły zapełniać strony mojego dziennika…

To już trzecia z rzędu, nieprzespana noc. Wróg wciąż dobija się do drzwi frontowych, które wzmocnione zaklęciami obronnymi oraz naszpikowane pułapkami, tworzą dla nas bezpieczny azyl. A może więzienie? Sam już nie wiem…

Anthon, strażnik

Każdy z nas się boi. Nieprzyjaciel jest niezwykle zaciekły. Wciąż wyszukuje nasze słabe punkty i bez litości je wykorzystuje. Dzisiejszej nocy pełnię wartę. Pozostali pewnie też nie zmrużą oczu. Nikt nie chce zginąć bez walki.

Greg, wartownik

Nie chcę jeszcze umierać. Niech ten koszmar się już skończy!

Ida, młoda czarodziejka

Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, jak naprawdę wygląda wojna. Widok poległych żołnierzy i czarodziejów, młodych i niezwykle odważnych, uderzył w każdy milimetr mej duszy. Lazaret jest przepełniony. Nie ma miejsca na kolejnych rannych. Dzieci leżą na łóżkach, podłodze i prowizorycznych hamakach… Profesorowie odprawiają magiczne rytuały, wprowadzając chorych w trans, który ma na celu odcięcie ich od męki. Jestem zbyt słaby, dłużej tego nie zniosę…

Castello, medyk

Oni giną za nasze błędy! Moi drodzy ambasadorowie przestańmy pieprzyć o tym co zrobiliśmy źle. Czas chwycić miecz i wspomóc podwładnych w tej nierównej walce!

Arcon, ambasador

Muszę przeżyć… w domu czekają na mnie dzieci i żona… muszę dla nich przeżyć

Krass, najemnik

Mmmm… Smak krwi, potu i kurzu. Wszędobylski gwar i stukot żelastwa, czekałem na to wiele lat. Znowu w akcji! Żyję, by walczyć!

Zanaz, karin IV kasty

Jeszcze jest nadzieja! Musimy tylko oddać im to, po co przyszli. Nie warto poświęcać życia tysięcy dla jednej księgi. Nie warto!

Kahrina, profesor historii magii

Chciałem uciec, ale nie miałem dokąd. Widok martwych ciał, ruiny twierdzy przesiąknięte bólem i cierpieniem odcisnęły na mnie ogromne piętno. Każde następne wspomnienie powodowało coraz większą konsternację. W mojej głowie padały setki pytań. Jednak najgorsze dopiero na mnie czekało…

Jak spod Ziemi wyrósł przede mną Vuko. Patrzyła na mnie pełna bólu i niezrozumienia, pogrążona w rozpaczy twarz przyjaciela, który zdobył się na krzywy uśmiech i nie kryjąc łez, rzekł do mnie.

– Człowiek, człowiekowi wilkiem…

By   -   Maj 31, 2017   -   0 Comment
YOU MIGHT ALSO LIKE

Odpowiedz